@ngt.pl Niezależny test - Śpiwór 300 II Ultralight

Dzięki wsparciu administracji i ekipy Niezależnej Grupy Testingowej - NGT.pl, zostałem testerem nowej wersji ultralekkiego śpiwora Małachowski 300UL II.
Jest to bardzo interesująca konstrukcja. Do jej wykonania użyto najlżejszego puchoszczelnego materiału - Toray Airtastic japońskiego producenta. Jego waga to zaledwie 19 g/m2. Wypełnieniem jest natomiast znakomity puch polskich gęsi białych o sprężystości 850 cuin. Proporcje puchu do pierza są równie wysokie i wynoszą 98/2. Oczywiście całości dopełniają zamki YKK - główny i w wewnętrznej kieszonce.

Autor: Yatzek

Konstrukcja

W konstrukcji śpiwora ultralekkiego szczególnym wyznacznikiem jego parametrów jest waga. Ta została zredukowana do minimum i dla rozmiaru "L" wynosi 470 gramów, przy wadze wypełnienia 300 gramów.
Mój egzemplarz został wykonany w rozmiarze "M", przez co ma mniej materiału
i mniej puchu - ok. 270 g.
Jako, że śpiwór był krojony dla mnie, jego parametry nieco różnią się od wersji seryjnych, gdyż cały śpiwór (bez woreczka kompresyjnego) waży 400 g. Woreczek zaś wykonany z nieco grubszego materiału, waży jedynie 14 g. Do przechowywania rozprężonego śpiwora, producent dodaje spory przewiewny wór o wadze 46 g.



Spakowany do transportu 300ULII waży 413 - 415 g. w zależności od jego aktualnej wilgotności.
Szacowany komfort dla kobiet to ok. 5°C, zaś dla mężczyzn to 0°C. Temperatury limitu są niższe w obydwu przypadkach o 5°C.
Tak imponujące parametry stawiają tę konstrukcję w czołówce ligi światowej, tym bardziej, że jest to śpiwór z pełnym kapturem.


Z szczegółów wartych wspomnienia, są:
- komory w kształcie litery "V",
- profilowany kształt śpiwora,
- profilowany kaptur,
- profilowana przestrzeń stóp,
- zaszewki profilowane w górnym panelu na wysokości kolan,
- zaszewki profilowane w dolnym panelu na wysokości siedzenia,
- pętelki zewnętrzne (2) i wewnętrzna (1) do suszenia,
- pętelki boczne - po dwie z każdej strony do stabilizowania śpiwora na macie,
- patka z zatrzaskiem zabezpieczająca zamek,
- ściągacz kaptura z gumką pod brodą (zapobiega uciskowi szyi),
- ultralekki zamek główny YKK z dwoma maszynkami,
- wewnętrzna zasuwana kieszonka,
- listwa termiczna przy zamku głównym i listwy przeciwwcinające,
- loft (napuszenie) - ok. 12 cm w stopach i ok. 8 cm w strefie tułowia.

Po rozpakowaniu uważnie obejrzałem nowość. Opisane elementy zostały wykonane na równie wysokim poziomie. Równo poprowadzone szwy, starannie zakończone, - dbałość o estetykę jest wyraźnie zauważalna.
Moje uwagi zostały uwzględnione, rozmiar z lekkim zapasem. Pod cienkim materiałem poszycia doskonale widoczne ciemniejsze kłębki puchu, a pod światło widać wszystko jak na rentgenie ;-) Aż miałem obawę, czy aby materiał nie jest zbyt delikatny, ale o tym będę miał okazję niebawem się przekonać w trakcie użytkowania pod namiotem, pod wiatami i w schroniskach.



Oczywiście nie zabrakło przymiarki na samopompie (Thermarest Prolite) i na dmuchanym materacyku (Karrimor X-lite inflate). W środku zrobiło mi się tak przytulnie, że ...zaliczyłem nieplanowaną półgodzinną drzemkę :) Przy okazji stwierdziłem, że materiał poszycia jest bardzo śliski i na samopompie nie łapie przyczepności, więc do spania trzeba będzie dobierać płaskie i idealnie poziome miejsce. Ale to się sprawdzi w terenie.

Po "statycznym" teście śpiwora, przyszedł czas na test w warunkach terenowych, czyli dynamiczny.
Wędrowałem z nim po ostatnim, wschodnim odcinku Głównego Szlaku Sudeckiego - 3 noce, Szlak Nadbużański - 14 nocy, szlak niebieski od Wielkiego Rogacza do Przełęczy św. Justa - 3 noce.



Niezależnie od danych producenta, a dokładniej - w celu ich weryfikacji, należało dać odpowiedź na następujące pytania:
- czy śpiwór zachowuje podawaną termikę,
- czy jego waga nie jest podana niedokładnie,
- czy wymiary konstrukcji pozwalają zachować minimum komfortu ruchowego,
- jak szybko następuje prężenie śpiwora,
- jaka jest jego odporność na wilgoć,
- czy jest wystarczająco wytrzymały mechanicznie,
- czy jest wygodny w obsłudze,
- czy występują w nim elementy wymagające poprawy,
- czy mogę go polecić świadomemu użytkownikowi.

Te i inne pytania określają przydatność (lub nieprzydatność) konkretnej konstrukcji w konkretnych zastosowaniach.

Małachowski 300UL II jest konstrukcją bardzo specyficzną - jego wymiary zostały zoptymalizowane (czytaj: zminimalizowane), przez co osiągnięto małą masę i małe gabaryty. Czy jednak nie upośledza to wygody, jaką winien zapewnić śpiącemu lokatorowi...?



Termika.
Producent określił termikę komfortu śpiwora na poziomie 5°C dla kobiet i limitu 0°C-1°C dla mężczyzn. Samo oznaczenie komfortu jest dość kontrowersyjne, głównie dlatego, że każdy osobniczo odczuwa temperaturę w jakiej osiąga komfort.
Nie wdając się w te dywagacje, po dwudziestu nocach przespanych w różnych warunkach w testowym śpiworze, stwierdzam, że najniższa temperatura w jakiej sypiałem w nim, wynosiła około 5°C. W tych warunkach dało się już odczuć chłód w miejscach, gdzie materiał poszycia był wypychany, przez co puch nie mógł utrzymać swej naturalnej prężności i powstałe w ten sposób mostki termiczne dawały odczucie chłodu. Poprawa ułożenia i lekkie przetrzepanie puchu, nieco poprawiają sytuację.

Ponadto pragnę zauważyć, że moje indywidualne odczuwanie ciepła jest nieco inne niż referencyjnego punktu odniesienia standardowego mężczyzny. Mając ponad 50 lat, mam słabszą przemianę materii, a kilkukrotne odmrożenia powodują, że szybciej odczuwam chłód. Przyjąłem, że różnię się o 5°C od modelu wzorcowego, a tym samym granica pomiędzy komfortem a temperaturą przejściową w moim przypadku znajduje się gdzieś w okolicy 5°C. Spostrzeżenia te są podobne w ocenianiu termiki innych posiadanych przeze mnie śpiworów.

Dla porządku dodam, że w śpiworze testowym sypiałem w konfiguracji: bawełniany podkoszulek, bawełniane bokserki, bawełniane lekkie skarpety.
Z powyższym zastrzeżeniem mogę przyjąć, że termika jest zgodna z danymi producenta.

Waga.

Śpiwór Małachowski 300UL II w rozmiarze "L" winien ważyć 475g. przy wypełnieniu 300 g. puchu 850 cu/in o stosunku puchu do pierza wynoszącym 98/2.
Mój egzemplarz skrojony do moich wymiarów (wzrost ok. 160cm) był w rzeczy samej krótszy i posiadał proporcjonalnie mniej puchu.
Wagi samego wypełnienia nie byłam w stanie określić. Producent podaje, że jest go 270g. i taką wartość przyjąłem jako prawdziwą. Superlekki materiał poszycia Toray Airtastic o wadze 19g/m2 i ultralekki zamek dopełniają reszty. Śladową wagę uzupełniają jeszcze: kieszonka wewnętrzna, ściągacze w kapturze, listwa termiczna/zabezpieczająca przy zamku oraz patka z zatrzaskiem blokująca suwak. Pętelki do wieszania są tak małe, że ich wpływ na masę śpiwora jest niemal niezauważalny.
Tak więc, mój egzemplarz S/M waży 399 gramów plus 14 gramów woreczek. Imponująco!



Wymiary.

Wymiary mojego egzemplarza są niereprezentatywne dla egzemplarzy seryjnych.
Skupię się zatem na ilości miejsca wewnątrz, w jego poszczególnych sekcjach.

Sekcja stóp - najbardziej kontrowersyjna.
Pełnowymiarowe śpiwory, a zwłaszcza konstrukcje zimowe posiadają FootBox, czyli profilowaną przestrzeń stóp, projektowaną anatomicznie.
W minimalistycznym śpiworze jakim jest bez wątpienia Małachowski 300UL II, taka konstrukcja podniosłaby wagę i gabaryty. Tym bardziej, że śpiwory dwu- / trzysezonowe nieczęsto mają pełne FootBoxy.
Producent zdecydował uprościć tę sekcję, zakładając, że rezerwa długości śpiwora zniweluje brak tego profilowania. Wchodząc do śpiwora, stopami nie dotykam jego końca. To sprawia, że nie zauważam braku miejsca w stopach. Szerokość w stopach pomieściłaby jeszcze np. litrową butelkę z wodą.

Sekcja kolan - profilowana.
Kolana mają naddatek materiału, pozwalający podgiąć nogi. Do spania na boku dobrze się przekręcić razem ze śpiworem, by profilowanie nadal znajdywało się w przeznaczonym dla niego miejscu.

Sekcja bioder - profilowana.
Profilowanie w okolicy siedzenia pozwala komfortowo wypiąć "cztery litery" przy ułożeniu na dowolnie wybranym boku :) W obrębie tej sekcji można swobodnie obracać się wewnątrz śpiwora, choć potrzeba do tego nieco praktyki.

Sekcja tułowia - najszersza.
Tu mamy stosunkowo największą swobodę ruchów, pozwalającą na umieszczenie rąk w najbardziej odpowiedniej pozycji. Przy wyraźnym profilowaniu sekcji niższych, tutaj wyraźnie widać więcej swobody wewnętrznej. Na wysokości obojczyka, poprzeczna komora jest nieco większa i jest namiastką kołnierza termicznego.

Sekcja kaptura.
Kaptur jest i to całkiem wygodny. Użyłem go co prawda tylko ze trzy razy, gdy temperatura otoczenia oscylowała wokół przejściowej. Kaptur posiada poprawnie funkcjonujący ściągacz.

Wymiary śpiwora Małachowski 300UL II nie należą do najobszerniejszych, bo i dla minimalistów zostały przykrojone. Jednak nie widać tu nadmiernej oszczędności prowadzącej do ciasnoty. Co więcej, takie proporcje zmniejszają puste wewnętrzne przestrzenie, pozostawiając łatwą do ogrzania ilość powietrza.
Czasem jednak, zwłaszcza przy przewracaniu się na bok bądź na brzuch, czuję ograniczoną ilość miejsca w porównaniu do innych posiadanych śpiworów. Jednak waga i gabaryty implikują takie proporcje.

Prężenie puchu - nabieranie loftu.
Lekki materiał powłoki jakim jest Toray Airtastic, ułatwia prężenie się puchu do jego maksymalnej objętości. Także komory "V" działają tu korzystnie.
Po wyjęciu z woreczka skompresowanego śpiwora, wystarczy roztrzepać go i położyć płasko na czas wykonywania innych czynności. Puszenie się jest dobrze zauważalne, a czasem warto dodatkowo jakby nabrać powietrza śpiworem i lekko zewrzeć jego wlot. To pomoże puchowi odzyskać pierwotną sprężystość i nada śpiworowi pełny kształt.

Kompresja.
Testowy model - jak każdy "puchacz" lubi przebywać na wolności - rozprężony. Wgniatanie go do ciasnego woreczka zawsze działa ujemnie na trwałość drobin puchu. Kiedy więc można, należy go przechowywać lub transportować w jak najluźniejszej postaci. W tym celu producent dołącza obszerny worek z siatką, w którym śpiwór wystarczająco się rozpręża.
Woreczek kompresyjny jest tak mały, że wpakowanie do niego śpiwora wymaga nieco wysiłku i wprawy, gdyż śliski materiał łatwo wyślizguje się w trakcie pakowania. Jednak po zaciągnięciu dwóch ściągaczy, otrzymujemy zgrabny i zadziwiająco mały pakunek, porównywalny z półtoralitrową puszką kawy.
Do mojego egzemplarza zamówiłem nieco obszerniejszy woreczek, tylko z dbałości o moje wyposażenie.

Odporność na wilgoć.
Sam puch nie jest hydrofobowy. Z tego powodu śpiwór puchowy powinien być eksploatowany poza warunkami generującymi nadmierną wilgoć. Często jednak nie da się tego uniknąć, zwłaszcza w namiocie jednopowłokowym jak mój Coleman Rigel X2. Kondensacja pary wodnej i jej skraplanie się na poszycie śpiwora nie jest dokuczliwe. Materiał poszycia posiada - jak na razie - powłokę zabezpieczającą przez wodą - DWR. Krople wody spływają nie wsiąkając, co utrzymuje śpiwór względnie suchy. Względnie, gdyż część wilgoci pochodzi bezpośrednio od ciała i wydziela się gdy jesteśmy wewnątrz śpiwora.
W warunkach korzystnych, suszenie tego konkretnego modelu przebiega bardzo szybko. Cienki materiał szybko uwalnia wilgoć, a i puch szybko pozbywa się wrażenia wilgotności. Nigdy bowiem nie odczułem zdecydowanej wilgoci, jednak śpiwór zawsze rozwieszam gdy jest to tylko możliwe - by go przesuszyć i przewietrzyć oraz pozwolić puchowi swobodnie przemieszczać się pod wpływem falowania całości na wietrze.

Wytrzymałość mechaniczna.
Kto mnie zna, ten wie, że bardzo dbam o swój sprzęt i wyposażenie. Moje plecaki wyglądają wciąż jak nowe, pomimo, że są najbardziej zewnętrznym elementem. Tak też jest i z moimi śpiworami.
Nie oczekujcie zatem ode mnie zamierzonego torture-testu. To co mam, z przyzwyczajenia testuję w warunkach rzeczywistych, ale nic ponadto. Jednak czasem coś się gdzieś zaczepi, zamek złapie materiał, a przy wierceniu się, konstrukcja napnie się do granic. Jednak niezmiennie bez strat w sprzęcie (i sile żywej) ;-)
Wcinanie materiału w zamek kilkukrotnie mi się przytrafiło. Lekkie cofnięcie maszynki, wyrównanie i niech ktoś mi znajdzie ślad... Materiał jest cienki i lekki, ale oczekiwaną odporność ma.
Tu jednak może czas się wypowie, ale musi on minąć w jakimś rozsądnym okresie. Jak na razie - bez zarzutu. Nie ma też naciągania się czy rozłażenia materiału. Coś takiego zaobserwowałem w chińskiej próbce, jednak Japończycy są mistrzami jakości.
Jeśli materiał i ja będziemy nadal tak współpracować, - wróże długą i bezproblemową koegzystencję. :) Padło też pytanie o inne kolory. Producent przewiduje obok platynowego, nieco ciemniejszy grafitowy. Czarny materiał z uwagi na agresywniejszy barwnik miał nieco mniejszą wytrzymałość mechaniczną i nie wejdzie do oferty.

Wygoda obsługi.
Toray Airtastic jest dosyć śliskim materiałem. Znakomicie ułatwia to obchodzenie się ze śpiworem przy rozpakowywaniu, wchodzeniu, wierceniu się i późniejszym pakowaniu.
Kłopot pojawia się dopiero w sytuacji większego zawilgocenia, na przykład gdy w czasie snu ciało się spoci i zacznie kleić się do poszycia. Lekki materiał łatwo się przylepia do potu, a w ciepłe letnie noce wcale o to nietrudno. Zjawisko szczątkowe można zniwelować śpiąc w jedwabnej bieliźnie (ale przyłożyłem!). Z większym nasileniem zjawiska ja nie mam problemu - niemal się nie pocę, ale trzeba o tym pomyśleć. Każdy musi znaleźć swój sposób.
Zamek zasuwa się łatwo, zwłaszcza ciągnąc za wewnętrzną maszynkę, rozsunąć można jakby rozrywając zamek (przetestowane na zlocie NGT pod Biskupią Kopą) - nie posiada on autoblokady. Zapobiega to wyrwaniu zamka w czasie nocnego alarmu ;-)
Pakowanie śpiwora do worka jest łatwe, elastyczny ściągacz w worku ułatwia dopchanie w ostatniej fazie. A po zwolnieniu stopera, całość niemal sama wystrzeliwuje na zewnątrz.

Co bym zmienił - poprawił...
Małachowski 300UL II to już druga wersja modelu. Można się spodziewać, że dojrzała. I tak jest w istocie. Mój test położył duży nacisk na dokładny ogląd konstrukcji tak na stole, jak i w rzeczywistych warunkach.
Nie oceniam wygody śpiwora spartańskiego. Choć dla obywateli Sparty byłby to chyba szczyt luksusu - dziesiąta część wagi włóczni... ;-)

Śpiwór ma to, czego od niego oczekuję - więcej niż minimum wygody wewnątrz, dobrą termikę, małą masę i takiż gabaryt po spakowaniu. Jest wystarczająco trwały (choć zbyt wcześnie, by o tym się wypowiadać), niekłopotliwy w obsłudze. Jest poprawnie skrojony, ma nawet pełnowymiarowy kaptur, no i dobrze wygląda - tak rozłożony, jaki spakowany w malusieńki woreczek. A to robi wrażenie :)

Zgłosiłem zapotrzebowanie na powiększenie pętelek do suszenia. Aktualnie mam w nich związane cieniutkie repiki, więc sam sobie dobieram wielkość pętelki, dobrze aby było to załatwione fabrycznie.
Poproszę też o nieco większy woreczek, - ułatwi to pakowanie i nieco przedłuży żywotność puchu.
Sugeruję także zmianę metalowego zatrzasku w patce zabezpieczającej zamek, ale nie wiem czym ją zastąpić... Rzep przy tak delikatnym materiale poszycia, raczej nie wchodzi w rachubę.
W kapturze jest od szyi linka elastyczna, od czoła linka zwykła. Wolałbym także elastyczną.
Osobiście wolę ciemniejsze kolory. Prosiłem o ciemny tytan, dostałem jaśniejszą platynę. Szczęściem, nie było dopłaty za platynę... ;-)
Z rzeczy neutralnych - zaszewki zwiększające objętość komór w kolanach i okolicach pośladów nie są dla mnie istotne. Ich obecność jest dla mnie neutralna, - mógłbym zaakceptować konstrukcję bez tych elementów.

Pranie i suszenie
Śpiwora Małachowski UL300II używałem przez rok. Przeszedł ze mną kilkaset kilometrów i spędziłem w nim kilkadziesiąt nocy w różnych warunkach i temperaturach.
Do testów za pośrednictwem NGT.pl otrzymałem go w wersji przedprodukcyjnej.

Po roku użytkowania, bardziej w ramach testu niż z rzeczywistej potrzeby, należało wyprać śpiwór i sprawdzić, jak się zachowuje po tej formie konserwacji.
Na rynku dostępne są dedykowane środki do prania wyrobów puchowych. Są one dość drogie, zatem postanowiłem rozejrzeć się nieco szerzej i wyszukałem płyn do prania tkanin delikatnych - wełny, jedwabiu i puchu, oferowany przez znaną polską firmę Pollena pod marką Biały Jeleń.
Aby zbyt pochopnie nie postąpić, zatelefonowałem do dwóch producentów, których śpiwory puchowe posiadam, a mianowicie do firm Cumulus i Małachowski. W obydwu przypadkach usłyszałem, że jakkolwiek płynu Polleny nie znają, to jednak z przytoczonego przeze mnie opisu będzie się nadawał do prania śpiworów puchowych.
Pranie puchu to pół sukcesu, drugie pół to jego właściwe suszenie.



Na dzień wykonania tej zdawałoby się prozaicznej czynności, wybrałem ciepły i bezdeszczowy dzień, by suszenie przebiegało sprawnie i poprawnie :)
Odmierzyłem niecałe 100 ml płynu i wlałem go do sporej miski z wodą o temperaturze 40°C.
Aby ułatwić zamaczanie śpiwora i nie mozolić się z usuwaniem nadmiaru powietrza uwięzionego w komorach, postanowiłem zanurzyć śpiwór w worku kompresyjnym i wypakować w zanurzeniu. Dzięki temu proces namaczania przebiegł znacznie sprawniej, niż wkładanie napuszonego worka z puchem.
Pranie ręczne polegało na wyciskaniu resztek powietrza i delikatnym międleniu całości. Po kwadransie takiego działania, całość przelałem do wanny, dodałem nieco wody i kontynuowałem pranie ręczne przez kolejny kwadrans. Uznałem, że pół godziny intensywnego ręcznego mieszania wystarczy, co potwierdził zresztą mój kręgosłup ;-) Z zachowaniem pomiaru temperatury, po praniu przystąpiłem do kilkukrotnego płukania. Po trzeciej zmianie wody, kiedy nie pojawiały się bąbelki mydlin, po wypuszczeniu wody i wstępnym odciśnięciu jej nadmiaru, delikatnie uniosłem mokry śpiwór, ale widząc że w komorach jest jeszcze sporo wody, wycisnąłem ją w wannie.
Dla porządku dodam, że do płukania nie należy dodawać żadnych płynów, a szczególnie zmiękczaczy czy środków zapachowych. Tu jest miejsce dla działania jedynie natury.

Nie zalecam wyjmowania śpiwora prosto z płukania, gdyż uwięziona w jego wnętrzu woda znacznie go obciąża, co może nadwerężyć szwy i wewnętrzne przegrody, a w konsekwencji doprowadzić do wychodzenia wypełnienia po wyschnięciu!

Pozbawiony nadmiaru wody śpiwór, przenosiłem w misce, by i wtedy nie był obciążony na szwach. Woreczek kompresyjny także został uprany.
Słoneczny i ciepły dzień sprzyjał suszeniu. Niepodobny do swej puszystej i suchej postaci, mokry śpiwór rozłożyłem na domowej składanej suszarce do prania (czy jakkolwiek się to zwie). Resztki wody dość szybko ściekały i parowały.
Śpiwór regularnie odwracałem co pół godziny, by się nie przegrzewał i lepiej wysychał. Gdy w porze popołudniowej podeschnął na tyle, że można go było zawiesić, powiewał na lince w zacienionej części ogrodu. W trakcie tej fazy suszenia należało regularnie rozbijać i roztrzepywać gromadzące się w zakamarkach komór zbitki puchu. Z łatwością można je było zaobserwować pod światło.

Wiejący tego dnia mocny wiatr doskonale pomagał w suszeniu. Rozprowadzane kulki puchu szybko się rozdzielały, wysychały i odzyskiwały swą naturalną puszystość. Jednak trzeba je było starannie wyszukiwać - gromadziły się zwłaszcza w strefie stóp, w kapturze i na łączeniu górnego poszycia z dolnym. Tej czynności nie wolno pominąć czy choćby wykonać niedbale. Do wieczora śpiwór dosychał w cieniu na wietrze.



Na noc rozwiesiłem niemal już suchego puchacza na poddaszu, spokojnie wiszącego na klatce schodowej. Pozwalałem mu doschnąć przez następny dzień, niepokojąc go jedynie przetrzepywaniem puchu od czasu do czasu. Trzeci dzień wisiał tamże, by do reszty pozbyć się resztek wilgoci, co na ciepłym i przewiewnym piętrze było niemal tylko formalnością.

Czwartego dnia położyłem go do sfotografowania. Prezentował się w pełnej krasie, bardzo ładnie napuszony, z równomiernie wypełnionymi komorami. Przestrzeń stóp i kaptur prężyły się dumnie, a zmierzony loft wskazał około 13 centymetrów na wysokości klatki piersiowej. Przypuszczam, że po kilkukrotnym pakowaniu loft nieco się zmniejszy, gdyż po otrzymaniu do od producenta, na wysokości klatki piersiowej określał się wymiarem 8 cm.
Z satysfakcją stwierdzam, że tak płyn rodzimej produkcji, jak i procedura prania i suszenia wypadły nad wyraz pomyślnie.

Jeśli chcecie do prania puchu użyć płynu Biały Jeleń, zaznaczam, że istnieje drugi podobny płyn, lecz nie do puchu i przeznaczony do temperatury max. 90°C. Wizualnie są bardzo podobne, zatem należy zwrócić szczególną uwagę na opis...

Rekomendacja.

Po wprowadzeniu drobnych poprawek (chyba, że ktoś jeszcze zgłosi inne praktyczne), śpiwór ten mogę polecić minimalistom i wyznawcom doktryny Light&Fast.
Małachowski 300UL II to konstrukcja nie dla wszystkich, tak jak nie każdy lubi jeździć szybkim i lekkim ścigaczem. ;-) Jednak świadomy i rozsądny wędrowiec z pewnością doceni zalety tejże konstrukcji.
Minimalista raczej nie będzie narzekał na mniejszą niż w standardowych śpiworach ilość miejsca wewnątrz. Spodoba mu się natomiast waga i niewielka objętość po spakowaniu.
Śpiwór nadaje się do spania "pod chmurką", w namiocie i w pomieszczeniach. Ma użyteczny komfort termiczny i jest niekłopotliwy w użytkowaniu. Jest doskonałym uzupełnieniem śpiwora obszerniejszego o wyższej termice. Zaś dla plecakowców unikających mrozu, może stać się jedynym i podstawowym elementem wyposażenia sypialnego. Z łatwością można go łączyć w combo z drugim większym puchaczem bądź syntetykiem. Jego gabaryty wręcz predystynują go do takich zastosowań.
Takiego śpiwora przez lata poszukiwałem i sypiając w nim, nie myślę o zmianie na inną konstrukcję, przynajmniej dla warunków docelowo odpowiednich.

Przy dbałości o sprzęt, z pewnością długo odwzajemni się ciepłym objęciem w gwieździstą noc... :)

Recenzja powstała z kompilacji trzech wpisów na moim blogu, gdzie znajduje się komplet zdjęć. Z uwagi na bogatą ilustrację, zalecam zapoznanie się z tym materiałem:
http://ginvilla.blogspot.com/2015/05/spiwor-maachowski-300ul-ii-czesc-1.html
http://ginvilla.blogspot.com/2015/07/spiwor-maachowski-300ul-ii-czesc-2.html
http://ginvilla.blogspot.com/2016/05/spiwor-maachowski-300ul-ii-czesc-3.html
Strona producenta - http://malachowski.pl/web/pl/spiwory/4-spiwor-puchowy-300-ii-ultralight.html

Za ufundowanie śpiwora dziękuję administracji i użytkownikom Niezależnej Grupy Testingowej NGT.pl oraz panu Bartoszowi Małachowskiemu za zaangażowanie w projekt i udzieloną zniżkę.

Autor: Yatzek